W rundzie jesiennej Śląsk wygrał ze Stalą w Ostrowie 60:54 i przed sobotnim rewanżem w Kosynierce wszyscy liczyli na powtórne zwycięstwo wrocławian. Niestety, po emocjonującym meczu zwyciężyli goście 76:68.
Jeszcze niedawno Śląsk Wrocław i Stal Ostrów rywalizowały ze sobą na parkietach ekstraklasy, a mecze między tymi zespołami gromadziły na trybunach komplety publiczności i niemal zawsze były bardzo zacięte i emocjonujące. Nie inaczej wyglądało sobotnie spotkanie Śląska ze Stalą w Kosynierce, mimo że tym razem rozgrywane było zaledwie na szczeblu drugoligowym.
Trybuny w hali przy ul. Mieszczańskiej zapełniły się prawie do ostatniego miejsca – dopisali nie tylko fani zielono-biało-czerwonych, ale i kibice "Stalówki", którzy liczną i dobrze zorganizowaną ekipą przyjechali wspomóc swoich ulubieńców. Atmosfera była więc gorąca, a doping głośny jeszcze zanim zabrzmiał gwizdek rozpoczynający ten mecz, a ponieważ zawodnicy z Ostrowa przyjechali do Wrocławia, aby zrewanżować się za bolesną porażkę na własnym parkiecie w rundzie jesiennej 54:60, można było spodziewać się interesującego widowiska.
Mecz rozpoczął się niekorzystnie dla wrocławian. Zawodnicy z Ostrowa zaczęli z dużym animuszem, zyskując niewielką przewagę dzięki niezłej grze w ataku. Po kilku minutach Śląsk uporządkował jednak grę i przejął inicjatywę, szybko doprowadzając do remisu, a później wychodząc na prowadzenie po rzucie Kacpra Sęka. Wrocławianie z minuty na minutę zwiększali swoją przewagę, głównie za sprawą bardzo dobrej gry w obronie.
Na pół minuty przed końcem pierwszej kwarty, przy prowadzeniu Śląska 22:10, groźnie wyglądającej kontuzji doznał rozgrywający wrocławskiego zespołu Marek Kopiowski - po zderzeniu z z jednym z zawodników Stali z zakrwawioną twarzą musiał opuścić boisko i nie pojawił się już na nim do końca meczu. Mimo to Śląsk nie stracił swojej przewagi i po 10 minutach na tablicy widniał wynik 24:12.
Drugą kwartę gospodarze meczu znów rozpoczęli słabo – nasi koszykarze popełniali proste błędy w obronie i seryjnie pudłowali w ataku, co pozwoliło znacznie lepiej grającym gościom odrobić kilka punktów straty. Na szczęście w tym momencie 7 punktów z rzędu zdobył jeden z liderów Śląska Jakub Parzeński – najpierw trafił spod kosza, później rzucił trójkę, a po przewinieniu niesportowym jednego z graczy Stali skutecznie wykonał oba rzuty wolne. Ponieważ inni wrocławscy zawodnicy również zaczęli wreszcie trafiać, a cały zespół wzmocnił defensywę, podopieczni Łukasza Grudniewskiego coraz bardziej odjeżdżali wyraźnie zagubionym rywalom. Do przerwy Śląsk zdobył aż 50 punktów, tracąc zaledwie 28 i w dość komfortowej sytuacji przystępował do drugiej połowy spotkania.
Niestety, jeśli dwie poprzednie kwarty "Kosynierzy" zaczynali słabo, to trzecią rozpoczęli dosłownie katastrofalnie i to niestety na obu końcach parkietu. Stal bezlitośnie wykorzystywała niemal każdy błąd zdekoncentrowanych gospodarzy i niesiona dopingiem swoich kibiców zaczęła gonić wrocławian. Dzięki serii rzutów trzypunktowych w drugiej części tej kwarty ostrowianie zdołali zmniejszyć straty aż o 15 punktów – po 30 minutach gry Śląsk prowadził jeszcze 61:54, ale jego gra nie nastrajała optymistycznie.
W ostatniej kwarcie ani koszykarze Śląska, ani zawodnicy Stali długo nie potrafili umieścić piłki w koszu. Gościom ta trudna sztuka udała się po 2 minutach, natomiast na pierwszy celny rzut gospodarzy w tej części meczu trzeba było czekać aż do 35. minuty. Kilkadziesiąt sekund później mozolnie odrabiający straty ostrowianie doszli wrocławian na zaledwie 1 pkt., aby chwilę później odzyskać prowadzenie z początku meczu. Od tego momentu gra toczyła się kosz za kosz i żaden z zespołów nie mógł być pewny zwycięstwa. Niestety, w samej końcówce nasi zawodnicy znów przestali trafiać, dzięki czemu Stali udało się odskoczyć i to oni mogli się cieszyć z udanego rewanżu za przegrany mecz 7. kolejki w Ostrowie.
W barwach Śląska najlepszym zawodnikiem w tym meczu był Jakub Parzeński, który zapisał na swoim koncie bardzo efektowne double-double: 12 pkt. i 20 zb. Najlepszym strzelcem wrocławskiej drużyny był natomiast Marcin Strzelecki, który zdobył 16 pkt.
Następny mecz WKS Śląsk rozegra już w środę z drużyną OSSM PZKosz Wrocław. Spotkanie odbędzie się w Wołowie w hali OSiR przy ul. Panieńskiej 4. Początek o godz. 18.
WKS Śląsk Wrocław – Stal Ostrów Wlkp. 68:76. Punkty dla Śląska: Strzelecki 16, Parzeński 12, Waszak 11, Zalewski 9, Zyskowski 6, Bochenkiewicz 5, Sęk 5, Kulon 4, Kopiowski 0, Magdziarz 0, Zygadło 0.
Kazimierz Michał Ujazdowski., poseł, były minister kultury i dziedzictwa narodowego

